Załogi publicznych zakładów opieki zdrowotnej są demoralizowane darowiznami organów założycielskich i różnego rodzaju fundacji w tym również ofiarnością obywateli składających się na sukces szczytnych akcji charytatywnych. Niech się na mnie nie obraża prześwietna Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, ale tak właśnie w marnotrawnej polskiej służbie zdrowia wygląda. Dlaczego?
Otóż dlatego, że w każdej innej sferze usług, zarząd i załoga musi wypracować nie tylko środki na swoje pobory lecz również zarobić na wyposażenie miejsc pracy w odpowiedni sprzęt i zaoszczędzić środki na inwestycje, tak aby przedsiębiorstwo mogło się rozwijać. Nie można prawidłowo gospodarować w warunkach manny spływającej z nieba, w warunkach, kiedy jeden daje a zupełnie ktoś inny wykłada pieniądze na wykorzystanie daru.
Weźmy przykład pierwszy z brzegu: nie można należycie wykorzystać darowanego tomografu komputerowy w warunkach braku środków z NFZ na jego funkcjonowanie. A przecież taki sprzęt wymaga obsługi, energii, materiałów,
serwisowania, etc. Czy sponsor zapewni środki na remonty, części zamienne, gdy skończy się okres gwarancyjny, czy też raczej skupi się na kolejnym efektownym sponsoringu? Zaraz potem obarczy się państwowego płatnika winą za to, że nie posiada daru cudownego rozmnażania pieniędzy.
Nie jest możliwe normalne funkcjonowanie np. szpitala, kiedy darowany sprzęt nie może - poza kontraktem z NFZ - oficjalnie na siebie zarabiać, no bo przecież na zarabianie na mannie z nieba nie może być przyzwolenia donatorów. Co zrobi przy tych ograniczeniach szpitalna obsługa, kiedy kontrakt z NFZ pozwalać będzie na wykorzystanie np. połowy zdolności przerobowych aparatury
?
Czy nie ulegnie pokusie wykorzystania sprzętu „na lewo” w szarej strefie, dorabiając do niesatysfakcjonującej pensji ? Czyż takie sytuacje nie zdarzają się nagminnie? Podchodząc do zjawiska cynicznie, bez etycznego zadęcia, należy stwierdzić, że jest to postępowanie racjonalne, w przeciwnym razie drogi sprzęt przez połowę czasu byłby niewykorzystany. A przecież pacjentom takie naruszanie norm etycznych również, jakby to nie zabrzmiało - wychodzi na zdrowie. A więc o co chodzi!?
Chodzi o to, że to, co w warunkach gospodarki rynkowej uchodzi za oczywistą patologię, w publicznej służbie zdrowia traktowane jest niemalże jako standard.
zdjęcia pochodzą z serwisu: "www.sxc.hu"

