TELEMEDICUS.PL



SIŁA ANARCHII

Dymisja dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego w Krośnie stanowi doskonałą ilustrację siły oporu środowiska lekarskiego (i nie tylko!) wobec dążenia do poprawy funkcjonowania służby zdrowia w Polsce.

Konflikt w szpitalu w Krośnie pokazuje jak trudno lekarzom zaakceptować sytuację, w której zostają przymuszeni do wypełniania roli zdyscyplinowanego pracownika, lojalnego wobec pracodawcy, realizującego sumiennie obowiązki nakładane przez przełożonego. Niezależnie od przyczyn konfliktu i podziału racji, nie ulega wątpliwości, że lekarze wystąpili na rzecz przywrócenia starego układu, wykorzystując konflikt pomiędzy decydentami. Warto zwrócić uwagę, że po raz pierwszy od lat protest lekarski nie miał podłoża ekonomicznego. W każdym razie nie w wymiarze pierwszoplanowym. Poszło o władzę i zachowanie przywilejów, czyli o duże pieniądze w tle.

Porażka dyrektora publicznej lecznicy stanowi kliniczny przykład niemożności prowadzenia racjonalnej gospodarki szpitalnej bez reform o charakterze własnościowym i wyraźnym rozgraniczeniu kompetencji. Bez wzmocnienia pozycji dyrektora szpitala i likwidacji możliwości

„chwytania za kierownicę”

osób postronnych. Bez wprowadzenia zasad twardego finansowania szpitali. Czyli po prostu: bez uprzedniego zbudowania zdrowych fundamentów funkcjonowania służby zdrowia.

Wydarzenia w Krośnie potwierdziły, niestety, prawdziwość moich tez, przedstawionych wcześniej (zob: Nie pieniądze lecz reforma!).

Protest lekarzy w Krośnie był możliwy, ponieważ protestujący doskonale wiedzieli, że nie poniosą żadnych konsekwencji, zwłaszcza finansowych, przeciągającej się akcji protestacyjnej. Złożyli wypowiedzenia z pracy, będąc pewnym, że - pomimo deklaracji dyrektora - w obecnej strukturze decyzyjnej oraz braku odpowiedzialności materialnej decydentów za podejmowane decyzje, nikt nie zaryzykuje likwidacji jedynego w okolicy szpitala. W każdym razie nie politycy, wybierani głosami pacjentów tychże protestujących lekarzy. Lekarzy, którzy zapewne dla „wzmocnienia argumentacji” posunęli się do kroku niedopuszczalnego, wręcz haniebnego, jakim w moim odczuciu było wzięcie zakładników tego sporu, tj. schorowanych pacjentów, wyczekujących w kolejkach do specjalistów. Zdjęcia starszych osób wymachujących inwalidzkimi kulami przed nosem dyrektora krośnieńskiego szpitala pokazywały wszystkie dzienniki telewizyjne.

Protestujący w Krośnie lekarze udowodnili całej Polsce, że w obecnych realiach funkcjonowania służby zdrowia można zjeść ciastko i mieć ciastko jednocześnie. Pokazali siłę anarchii w warunkach lokalnego monopolu. Niestety taka demonstracja siły braci lekarskiej niedobrze wróży przyszłości szpitala w Krośnie. Podobnie jak demonstracje siły stoczniowców także i ten „biały odpór” z pewnością nie przyciągnie do szpitala menadżerów z prawdziwego zdarzenia. Idę o zakład (i znowu przewrotnie postawię żółte drażetki przeciw niebieskim!), że trawiony decyzyjną niemocą szpital szybko popadnie w finansowe tarapaty.

W istniejących realiach służby zdrowia demonstracja siły lekarzy w Krośnie nie wróży również niczego dobrego nam Obywatelom RP, finansującym służbę zdrowia. Tak czy inaczej, za długi tego szpitala i innych - już ustawiających się w kolejce, przyjdzie nam wkrótce zapłacić.

Łukasz Piotrowy

 
 
 zdjęcia pochodzą z serwisu: "http://www.sxc.hu"