TELEMEDICUS.PL



Prywatyzacja szpitali niemieckich - Pielęgniarka ma coraz więcej pacjentów pod opieką

W żadnym z europejskich państw nie zostało tak dużo sprywatyzowanych szpitali jak w Niemczech. W żadnym nie sprywatyzowano kliniki uniwersyteckiej, a w Niemczech tak. Niemieckie koncerny posiadające szpitale należą do największych w Europie.

 Prawie 16% łóżek szpitalnych jest w szpitalach prywatnych, to prawie tyle samo co w USA.

35% należy do tak zwanych szpitali non-profit, należących najczęściej do kościoła i organizacji charytatywnych. Tylko niespełna 50% łóżek należy teraz do szpitali publicznych.
W wyniku wielu prywatyzacji udział szpitali prywatnych w ciągu lat 1991-2008 znacząco się zwiększył z 14,8 do 30,6%!
 
 
Niektórzy eksperci niemieccy przewidują, że w związku z kontynuacją prywatyzacyjnego trendu już niedługo 40% szpitali znajdzie się w rękach prywatnych inwestorów. Przemawia za tym fakt, że już ponad połowa publicznych szpitali to spółki prawa handlowego – dokładnie 384 szpitale spośród 665, czyli prawie 59%. Przekształcenie szpitala w spółkę prawa handlowego, nazywane komercjalizacją, uważane jest jako pierwszy krok do prywatyzacji szpitala.
 

Pewne czynności w szpitalach publicznych, podobnie zresztą jak w przypadku szpitali prywatnych zostało outsourcingowane, czyli właściwie sprywatyzowane. Do takich czynności należy np. sprzątanie, wyżywienie czy też usługi laboratoryjne.


Przyczyny prywatyzacji szpitali




Wskazuje się na trzy główne przyczyny prywatyzacji szpitali w Niemiczech.

Po pierwsze system rozliczeniowy szpitali z kasami chorych, który z grubsza mówiąc polega na tym, że szpitale mają płacone nie za liczbę dni pobytu pacjenta w szpitalu tak, jak to było wcześniej, lecz za konkretną diagnozę – przypadek medyczny. Taki system rozliczeniowy wymusza na szpitalach, aby leczyć pacjentów najtaniej jak się da. Mimo to jak prognozuje instytut RWI (Rheinisch-Westfälischen Institut für Wirtschaftsforschung) jedna trzecia szpitali niemieckich zakończy 2008 rok stratą!

Druga przyczyna prywatyzacji szpitali, to wielkie potrzeby inwestycyjne szpitali publiczne. Według różnych źródeł braki wynoszą od 50 do 100 miliardów EUR! Z prywatyzacją wiąże się nadzieje, że prywatny kapitał sfinansuje te potrzeby. Jakaś racja w tym jest – prywatne spółki posiadające w swoim portfelu po kilkadziesiąt szpitali mają dobrą kondycję finansową, zatem nie powinny mieć również problemów w pozyskaniu kredytów na inwestycje.

Trzecia przyczyna i moim zdaniem najistotniejsza, to zła sytuacja finansowa szpitali publicznych oraz ogromne zadłużenie właścicieli szpitali – samorządów, które nie są w stanie obecnie pokryć strat szpitali. Samorządy w takiej sytuacji chętnie pozbywają się balastu zyskując dodatkowe wpływy, które poprawiają ich bilans. Pozbywają się jednocześnie kłopotu, ponieważ nie muszą się martwić ani skąd wezmą pieniądze na pokrycie strat szpitali, ani na konieczne inwestycje. 

A jakie konsekwencje ma prywatyzacja szpitali dla pacjentów i pracowników?

Dla pacjentów niby nic nie zmienia się – sprywatyzowany szpital ma nadal podpisane umowy z kasami chorych. Daje się zaobserwować jednak pewien negatywny skutek – pielęgniarki mają coraz więcej pacjentów do opieki.

Także pracownicy nie są zadowoleni z prywatyzacji, ponieważ prywatny właściciel wypowiada pracowniczy układ zbiorowy i podpisuje nowe umowy z pracownikami. Tylko lekarze mają powody do zadowolenia, gdyż jak wskazują eksperci z Instytutu WSI (Das Wirtschafts- und Sozialwissenschaftliche Institut) nowy pracodawca często ujmuje w wynagrodzeniu pielęgniarkom a dokłada lekarzom.