Jak prognozują specjaliści część niemieckich szpitali, nawet 30% (!), może w ciągu najbliższych kilku lat zbankrutować.
Przyczyni się do tego wprowadzony kilka lat temu system rozliczeniowy DRG (ang. Diagnosis Related Groups), który wymusza na szpitalach działania proefektywnościowe.
Jednak nie wszystkie szpitale będące własnością samorządów są w stanie równoważyć swoje wpływy i wydatki. A w dobie kryzysu finansowego na wsparcie finansowe od swoich właścicieli, samorządów, również mocno zadłużonych nie mają co liczyć.
Taka sytuacja prowadzi do sprzedaży szpitali prywatnym koncernom, posiadającym już po kilkadziesiąt szpitali.
Największą prywatyzacją w Niemczech było kupno przez koncern Asklepios siedmiu szpitalu od miasta Hamburg. Całkowity przychód tych szpitali wyniósł w 2003 roku 750 milionów Euro.
Chyba najbardziej spektakularną prywatyzacją w Niemczech była sprzedaż kliniki uniwersyteckiej Giessen&Marburg koncernowi Rhoen Kliniken.
Obecnie w Niemczech prywatyzacja została zastopowana, ale zapewne tylko na krótką chwilę. Ten prywatyzacyjny przestój spowodowany jest bowiem wyborami w landach niemieckich. Wiadomo prywatyzacją szpitala to bardzo medialna sprawa - interesują się tym wszyscy: i pacjenci i pracownicy, dla których szpital jest często największym pracodawcą w regionie. W takiej sytuacji żaden polityk nie podejmie tak niepopularnej decyzji dotyczącej sprywatyzowania szpitala.
Dla przypomnienia w Polsce system DRG, po polsku nazwany: jednorodne grupy pacjentów - JGP, wprowadzony został w połowie zeszłego roku. Również w Polsce mamy kryzys finansowy. Szpitale są zadłużone, wiele z nich ma problemy z płynnością finansową. Nasze samorządy, właściciele szpitali także są bardzo zadłużone. Zatem kiedy prywatyzacyjna fala dotrze do polskich szpitali publicznych?

