Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł P.T. Piotra: Szczepić się czy nie. Fakty przeciwko mitom (TELEMEDICUS, 19 grudnia, artykuł tutaj) przytaczający stanowisko Niemieckiej Fundacji Kindergesundheit w tej ważnej kwestii. Artykuł stanowi dobry przykład merytorycznego wkładu do dyskusji nad pożytkami i zagrożeniami stosowania szczepień ochronnych. Nawet rozprawa z Mitem 13 (lekarze i przemysł farmaceutyczny chcą wywołać strach wśród ludzi, po to, aby robić interes dzięki sprzedaży szczepionek) wygląda na odpowiednio uargumentowaną.Rzeczywiście, byłoby nieszczęściem, gdyby obecna dyskusja nad zasadnością szczepień przeciwko A/H1,N1, czy też wirusowi wywołującemu raka szyjki macicy, spowodowała odwrót od sprawdzonych od dawna metod walki z groźnymi chorobami. Zamieszanie wokół świńskiej grypy i HPV przeczy jednakże, moim zdaniem, wymowie przytoczonych przez Piotra argumentów. Potwierdza, niestety, prawdziwość a nie mityczność tych obaw.
Z natłoku informacji wyłania się bowiem podejrzenie, że sukces wynikający ze stosowania znanych preparatów próbuje się wykorzystać do promocji towaru niesprawdzonej jakości. Z pewnością jest coś na rzeczy, skoro wszystkie koncerny farmaceutyczne w kontraktach proponowanych rządom różnych państw upierały się przy wyłączeniu odpowiedzialności za skutki uboczne działania szczepionki. Jest to możliwe przy centralnej dystrybucji poprzez agendy rządowe, ale już niemożliwe poprzez rozproszoną sieć dystrybucji - w postaci aptek, gdzie każdy klient zawiera umowę z producentem szczepionki, na warunkach określonych w ogólnie obowiązujących przepisach prawnych. Podobny sposób dystrybucji firmy farmaceutyczne stosują w przypadku szczepionek przeciwko HPV. W tym przypadku, prawdziwie „zaporowej” cenie detalicznej szczepionki, towarzyszy intensywna akcja promocyjna preparatu wśród przedstawicieli samorządów lokalnych. I również w tym przypadku chodzi o sprzedaż towaru o wątpliwej (lub weryfikowalnej dopiero po 20 latach) skuteczności.
Jeśli powyższe fakty zderzymy z szacunkami, iż w Polsce firmy farmaceutyczne wydają rocznie na lobbing sumę ok. 2 mld zł, stanie się jasne, jak wielką siłą „perswazji” dysponują akwizytorzy medykamentów. Kronika kryminalna przynosi niemal codziennie przykłady wykorzystywania tych pieniędzy na pozyskanie „życzliwości” lekarzy, różnego szczebla decydentów lub też ich otoczenia. Każda publiczna dyskusja dotycząca problemu: „kupić - nie kupić” podlana tak „kalorycznym” sosem musi być gorąca. Jeśli do tego dodamy, że naturalnym sprzymierzeńcem różnych grup nacisku w sferze ochrony zdrowia jest zawsze opozycja polityczna – mamy gotowy przepis na niezły spektakl medialny. Tam, gdzie katastroficzne informacje padały na podatny grunt, wywołany np. ostrą walką polityczną (zob. Ukraina!) spór o szczepionkę przybierał szczególnie jaskrawy wymiar. U szczytu politycznej histerii już właściwie nie było wiadomo, czy chorobę wywołuje namnażanie się wirusa, czy też zalew alarmistycznych informacji, przenoszonych poprzez szpalty gazet i odbiorniki telewizyjne.
rezultaty, aniżeli szczepionka; nie powodując w dodatku skutków ubocznych (poza, rzecz jasna, estetycznymi!). W tym stanie rzeczy szczególne słowa uznania należą się Minister Zdrowia Ewie Kopacz, która dzielnie wytrzymała niesamowity napór różnego rodzaju „interesantów”, ze wszystkich stron. Z chorym na grypę (A/H1,N1?) Rzecznikiem Praw Obywatelskich włącznie! Racjonalnie oceniając zagrożenie i proponowane środki zaradcze oraz podejmując wielkie ryzyko polityczne, nie dała się nabrać na plewy. Zaoszczędziła przy tym sporo grosza z naszej wspólnej, narodowej kasy. Panowie – czapki z głów!zdjęcia pochodzą ze strony: "http://www.sxc.hu"

