TELEMEDICUS.PL



"GW": Szpitale nie wykonują najbardziej potrzebnych operacji tylko te najbardziej dochodowe

Fuzja dwóch wojewódzkich szpitali w Częstochowie - na Parkitce i Tysiącleciu - kłóci się z ideą reformy służby zdrowia. Gdy ją wprowadzano, rząd obiecywał: pieniądze pójdą za pacjentem. To czemu specjalistyczna, pełna pacjentów Parkitka ma 60 mln zł długu? O tym czytamy dzisiaj w Gazecie Wyborczej Częstochowa.

Pracownicy szpitala podkreślają przy tym, że jest dokładnie na odwrót: to nie szpital ma długi, bo od nikogo pieniędzy nie pożyczał, to u niego zadłużył się Narodowy Fundusz Zdrowia, zamawiając usługi i nie płacąc za nie.
 

Jeszcze gorzej wyszedł na tym pacjent. Choć płaci składki ubezpieczenia zdrowotnego, musi swoje choroby dopasować do możliwości finansowych NFZ-etu. Bo są oddziały, które NFZ finansuje skwapliwiej, np. onkologia (dla szpitala taki oddział jest opłacalny), a inne mniej chętnie - np. te licznie występujące. Szpital lepiej wyjdzie finansowo na zainwestycji w "egzotycznych" specjalistów i sprzęt niż na setkach zoperowanych woreczków żółciowych. I znowu przykład: urząd marszałkowski, właściciel Parkitki i Tysiąclecia, choć przez ostatnie dwa lata wpakował w pierwszą z tych placówek 40 mln zł, a w drugi 12 mln zł publicznych pieniędzy, chce jeszcze kupić za 3,5 mln zł komorę hiperbaryczną (do leczenia wyjątkowo trudno gojących się ran) i uruchomić w Częstochowie oddział psychogeriatrii (zajmuje się zaburzeniami psychicznymi wieku podeszłego). A wszystko to dlatego, że NFZ gotowy jest za nie płacić - nie dlatego, że miasto takich usług potrzebuje bardziej niż np. dużej nefrologii.

Gazeta Wyborcza, 07.12.2009