Wrocławski szpital kolejowy nie chce się połaczyć ze szpitalem specjalistycznym. Załoga chce samodzielnie przekształcić placówkę w spółkę, ale urząd marszałkowski się na to nie zgadza- informuje Gazeta Wyborcza.
Zgodnie z planami zarządu szpital z ul. Wiśniowej ma wkrótce być zlikwidowany i włączony w struktury Dolnośląskiego Szpitala Specjalistycznego im. Marciniaka przy ul. Traugutta. Nadal będzie jednak leczył w tym samym miejscu. Dzięki formalnej likwidacji skorzysta z tzw. planu B, który przewiduje pomoc finansową dla przekształcanych jednostek. Docelowo połączone szpitale przeszłyby do nowej placówki, która powstanie na Stabłowicach. Pracownikom nie podoba się ten pomysł, bo obawiają się m.in. zwolnień i zamykania dublujących się oddziałów. Nie wierzą też, że nowy szpital uda się szybko zbudować.
Urząd marszałkowski przekonuje, że zarząd województwa ma jak najlepsze intencje. Zwolnienia dotkną jedynie pracowników administracyjnych, natomiast w planach nie ma zamykania oddziałów. Zapewnił, że budowa nowego szpitala nie jest zagrożona i w październiku przyszłego roku staną już fundamenty pod nową placówkę. Załoga kolejowego nie wierzy jednak urzędnikom. Zorganizowała referendum, w którym zapytała ludzi, czy chcą likwidacji szpitala. - 85 proc. jest temu przeciwnych - mówi Mirosław Soja, przewodniczący międzyzakładowego związku zawodowego techników radiologii. - Ale pojawił się też inny pomysł: żebyśmy samodzielnie przekształcili szpital w spółkę prawa handlowego. Za tym wypowiedziało się 75 proc. załogi.
Na to jednak nie godzi się urząd marszałkowski, uważając, że spółka taka się nie utrzyma. Szpital kolejowy ma obecnie 21 mln zł długu. Z planu B może dostać 17. Resztę zadłużenia pokryje samorząd.

