Amerykanie coraz ostrzej protestują przeciw reformie ubezpieczeń zdrowotnych forsowanej przez Baracka Obamę. W tym tygodniu prezydent ruszył do kontrnatarcia i odpiera zarzuty, iż buduje socjalizm - informuje Gazeta Wyborcza.
Aż 46 mln Amerykanów, czyli 15 proc. społeczeństwa, nie ma ubezpieczenia. Oznacza to, że w przypadku choroby czy wypadku sami muszą pokrywać, zwykle horrendalnie wysokie, koszty leczenia. Poskładanie złamanej nogi może kosztować np. 30 tys. dol., a banalne wyciągnięcie ropy spod paznokcia - 350 dol. Szpitale mają wprawdzie obowiązek udzielać pierwszej pomocy ofiarom wypadków, ale nic więcej. Zasada jest prosta: nie masz ubezpieczenia albo pieniędzy, leczenia nie będzie.
Z drugiej strony, ubezpieczenia, choć nie obejmują wszystkich, pochłaniają masę pieniędzy - w 2007 r. kosztowały 2,2 bln dol., czyli 17 proc. amerykańskiego budżetu. Suma ta obciąża firmy ubezpieczające pracowników, państwo oraz stany, które łożą na leczenie najbiedniejszych, emerytów i inwalidów. Obama i Demokraci straszą, że jeśli tak dalej pójdzie, Ameryka zbankrutuje, i dlatego reforma jest niezbędna. Przeciwnicy twierdzą, że spowoduje tylko wzrost obciążeń dla budżetu.
Reforma ma osiągnąć dwa niezwykle trudne do pogodzenia cele: nie zwiększać kosztów ubezpieczeń i objąć nimi więcej, a najlepiej wszystkich Amerykanów.
Obama proponuje stworzenie państwowego ubezpieczyciela, który stając na wolnym rynku w szranki z firmami prywatnymi, zmusi je do obniżenia stawek. Republikanie twierdzą jednak, że taki państwowy moloch oparty na zasadzie non profit (lub minimalnych zysków) doprowadzi prywatnych ubezpieczycieli do bankructwa.
Ubezpieczenie stanie się obowiązkowe, ale każdy sam wybierze sobie ubezpieczyciela (państwowego lub prywatnego). Do tych, których na to nie stać, będzie dopłacać państwo. Firmy, które nie oferują ubezpieczeń pracownikom, będą karane (szacuje się, że w najbliższej dekadzie kary te zasilą budżet sumą 163 mld dol.).
Zakazane mają zostać pewne praktyki firm ubezpieczeniowych, np. podwyższanie składek przy przedłużaniu umowy z tymi klientami, którzy chorują na jakieś choroby. - Kończą się dni chwały dla przemysłu ubezpieczeń zdrowotnych - zapowiadała Nancy Pelosi, szefowa demokratycznej większości w Kongresie.
Więcej w Gazecie Wyborczej:
http://wyborcza.pl/1,75248,6926750,Zdrowie_nie_sluzy_Obamie.html?utm_sou...

