Nie ma pomysłu na wyprowadzenie na prostą najbardziej zadłużonej lecznicy w regionie. Szpital w Starachowicach mógłby lepiej funkcjonować jako spółka, ale decyzja o przekształceniu jest odwlekana. Czytamy w Wyborczej.
Szpital w Starachowicach ma prawie 50 mln zł długu, z czego największa część to zaległe kredyty restrukturyzacyjne. Rocznie spłata zobowiązań pochłania 3 mln zł. - Liczymy każdą złotówkę. Wprowadziliśmy osobne budżety dla oddziałów, żeby zmniejszyć koszty. W najbliższym czasie pracę straci kilkanaście osób z administracji i pracownicy gospodarczy - wylicza Jolanta Kręcka, dyrektorka szpitala.
Dyrektorka Kręcka twierdzi, że szpitalem jako spółką bez długu łatwiej byłoby zarządzać. Problemem jest jednak finansowanie świadczeń medycznych. - Jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia zagwarantuje, że dostalibyśmy rocznie o 10 mln zł więcej, wtedy spółka mogłaby dobrze funkcjonować - prognozuje.
Więcej w Gazecie Wyborczej:
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,47262,6964789,Szpital_w_Starachowicach_...

