Rośnie liczba powiatów, które chcą skorzystać z rządowej pomocy w spłacie długów szpitali, ale realizację tzw. planu B spowalniają wybory samorządowe i niskie kontrakty z NFZ. Tymczasem rząd zapowiada uproszczenie drogi likwidacji publicznych szpitali i ich zamianę w spółki - informuje dziennik Gazeta Prawna.
Do końca lipca do Ministerstwa Zdrowia (MZ) wpłynęły 24 wnioski, a do Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) 36 wniosków samorządów o włączenie do tzw. planu
Wniosków jest zdecydowanie więcej niż w ubiegłym roku, kiedy było ich zaledwie 12. Rządowy program powoli nabiera więc przyśpieszenia. Liczba ta nie jest jednak imponująca, zwłaszcza że pierwotnie resort zdrowia liczył, iż z planu B może skorzystać nawet 300 samorządów. Później swoje szacunki zweryfikował i zakłada, że przystąpi do niego 100 – 130.
Zainteresowanie planem B na takim poziomie może oznaczać, że część samorządów wstrzymuje się z ostatecznymi decyzjami w sprawie przekształceń na czas po jesiennych wyborach. Inne obawiają się przejęcia odpowiedzialności za finanse szpitali spółek, a kolejnych nie stać na przekształcenia, bo wymaga to od nich przyjęcia szpitalnych długów na własne barki. To często zbliżałoby je do dopuszczalnej granicy 60 proc. łącznego zadłużenia samorządu w stosunku do wysokości jego rocznego budżetu.

