Prywatne firmy medyczne budują szpitale. Dla pacjentów to dobra wiadomość, bo im większa konkurencja tym wyższy standard usług, wynika z rozmowy, którą przeprowadził Dziennik Gazeta Prawna z Małgorztą Kowalską, wiceprezesem Zarzadu Medicover Sp. z o.o.
W ostatnich kilkunastu miesiącach kryszys gospodarczy dotknął Medicover i całą branżę w mniejszym stopniu niż pozostałe gałęzie gospodarki - mówi Małgorzata Kowalska. Według niej należy zwrócić uwagę na to, że rynek prywatnej opieki zdrowotnej to nie tylko rynek usług abonamentowych. W Polsce oprócz abonamentów coraz lepiej rozwijają się ubezpieczenia i to one razem z pakietami zdrowotnymi komplementarnie kształtują i zaspokajają rynek. - Jeśli chodzi o potencjał tak zdefiniowanego rynku, to uważam, że jest ogromny, chociaż i tak znajduje się w początkowej fazie rozwoju. My chcieliśmy, żeby to pracodawca mógł zdecydować, czy wybór abonamentu jest bardziej korzystny od ubezpieczenia i dlatego proponujemy zarówno abonamenty, jak i ubezpieczenia.
Dalej Małgorzta Kowalska opowiada o decyzji otwarcia nowego szpitala w czasie kryzysu gospodarczego. - Ostatecznie okazało się, że własny szpital stanowi naszą największą i długoletnią przewagę konkurencyjną - mówi. - Jesteśmy na początku drogi i do momentu, w którym szpital zacznie działać na pełnych obrotach, jest jeszcze trochę czasu. Jego koszty będą się zwracać w perspektywie 5-8 lat. Z tygodnia na tydzień wykonujemy coraz więcej procedur medycznym. Dotychczas przeprowadziliśmy 300 operacji, wykonaliśmy kilka tysięcy procedur diagnostycznych, na świat przyszło blisko 200 dzieci - opowida.
Jesteśmy szpitalem otwartym. Leczymy pacjentów w ramach ubezpieczenia, abonamenty, ale również tych, któzy chcą zapłacić za pojedyńczą usługę. Obecnie szpital nie ma umowy z NFZ, ale nie oznacza to, że nie mamy tego w planach - powiedziała wiceprezes Medicover.

